Wejść w życie całą sobą

2012-09-28 14.24.18
Zobaczyć swój cień Fot. Anna Gierlińska

Cierpienie jest powszechne i dotyka każdego człowieka. To najpowszechniejsze ludzkie doświadczenie, któremu jednak niewielu potrafi sprostać. Ci, którzy mają dość odwagi i pokory potrafią przyjąć cierpienie takie, jakim jest: przyjąć przemijanie, choroby, starość i nieuchronną śmierć. Ale dla każdego jest to praca do wykonania, nie jest nam to dane naturalnie. Każdy musi sam się z tym zmierzyć, a to stanowi najważniejsze ludzkie wyzwanie.

Równie powszechna chęć uniknięcia cierpienia powoduje jednakże jeszcze większe cierpienie. Cierpienie, którego nie potrafimy przyjąć skłania nas by bardziej lub mniej świadomie wypracowywać strategie jego unikania. Taką strategią jest radosna i niezachwiana wiara w to, że cierpienie nigdy mnie nie dotknie, chroniczna złość i wrogość wobec życia, z powodu oczekiwanej katastrofy, poczucie beznadziei i głębokiego smutku, z powodu czającego się za rogiem cierpienia czy cały zestaw innych, bardziej wyrafinowanych form uchylania się przed nim. Uchylania się przed cierpieniem, a w konsekwencji  również przez życiem. Te strategie mogą więc mieć różnoraki koloryt emocjonalny – i jawny lęk, ale też smutek czy złość.

Jeśli nie potrafimy przyjąć goryczy życia, jako jego naturalnego składnika, nie będziemy też potrafili naprawdę żyć. Będziemy się izolować, zamykać w sobie traktując samych siebie, swoich bliskich i dalekich ludzi oraz inne istoty żywe jak przedmioty, które mają służyć do podtrzymywania iluzji nieśmiertelności i niedostępnego teraz, ale majaczącego gdzieś na horyzoncie przyszłości niezmąconego niczym szczęścia i spokoju. To przecież dla tych iluzji rzucamy się w wir konsumpcjonizmu, w wir bezsensownej pracy, dla tych iluzji niszczymy planetę i życie na niej, wywołujemy wojny, budujemy obozy koncentracyjne, używamy innych, by choć trochę ulżyć nabrzmiałemu cierpieniu i przybliżyć się do wyimaginowanego szczęścia. Z tego też powodu stajemy się mizantropami uciekającymi od głębokich ludzkich relacji w egoistyczny indywidualizm. Odsuwamy się od siebie samych i od innych, zapominamy jak kochać, nie potrafimy się troszczyć, tak bardzo jesteśmy skupieni na sobie i swoim nieszczęściu. Wszystko to dlatego, że boimy się zobaczyć życie takim, jakie jest – z jego pięknem i radością, ale też z niedoskonałościami – choroba, starością, przemijaniem.

Tymczasem to, czego naprawdę potrzebujemy, zamiast budowania coraz bardziej wyrafinowanych i złożonych strategii unikania, to wejście w życie całą sobą. Życie, ze swym pięknem i cierpieniem, wzbudza emocje. I nieuchylanie się od niego wymaga uznania i przeżycia tych emocji, wejścia w ten nurt po czubek głowy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s