W przebłysku pełni. Praktyka Obfitości*

Anna Gierlińska
Anna Gierlińska, W przebłysku pełni (kolaż)

Chyba każdemu zdarzają się czasem chwile przebłysku doskonałości. To takie momenty, gdy odkrywamy, że niczego nam nie potrzeba, czujemy się spełnieni. Jesteśmy pełnymi, będąc zarazem blisko innych. Widzimy rzeczywistość taką, jaką ona jest.

Dlaczego jednak tak często zdarza się, że nie pozwalamy sobie, by czuć się spełnionymi? Dlaczego nie potrafimy zobaczyć jak rzeczy się mają? Z jakich powodów widzimy świat jako pokawałkowany, a siebie jako istoty oddzielone od innych? Myśląc o naszym byciu w świecie żywimy iluzję, że wciąż coś musimy zrobić, żeby pozbyć się naszej biedy, cierpienia, samotności. Nasze iluzje nie pozwalają nam dostrzegać rzeczywistości, którą jest nasza pełnia i obfitość.

Nieraz działamy w przekonaniu, że tylko niektóre sprawy zasługują na naszą uwagę. Tymczasem wszystko ma znaczenie. Co nie znaczy jednakowoż, że wszystko powinniśmy rozumieć, czy interpretować. To, co jest do zrobienia to po prostu zauważyć i uszanować rzeczywistość obejmując ją swoją świadomością. Dotykanie obfitości i pełni w nas rodzi się więc z odrzucenia iluzji, zwłaszcza z rezygnacji ze złudzenia, że mamy coś do zrobienia, by na tę obfitości i pełnię zasłużyć.

Pełnia i obfitość nie są jednak niczym, co powinniśmy stworzyć czy w jakikolwiek sposób wyprodukować. Obfitość raczej nam się przydarza, znajduje nas niczym nurt melodii przepływający przez instrument. Jednocześnie jest obejmowaniem swoich zranień, lęków i poczucia samotności. Aby jednak otworzyć się na nią i w pełni wejść w jej strumień warto praktykować wdzięczność i współczucie wobec wszystkich istot oraz wyostrzać swoją uważność. Kroczenie tą ścieżką prowadzi nieuchronnie do gotowości na heroizm działania zgodnie z sobą i dzielenia się własną obfitością, nawet pomimo trudności, lęków i przeszkód, które przynosić będzie z pewnością życie. Gdy wychodzimy do świata w poczuciu pełni, nasze ograniczenia stają się bowiem wyzwaniami, a przeszkody szansami.

Doświadczenie pełni to świadomość, że poczucie osamotnienia, głębokiej przejmującej samotności, może zostać pomieszczone w twórczej i uzdrawiającej wizji, która wskazuje co jest moim przeznaczeniem. Moja osobista opowieść i droga, która wypływa z najgłębszego miejsca, w którym jestem pełna i całkowita, może zrodzić się jedynie z objęcia uważnością niepewności, lęku i poczucia biedy. Obfitość rodzi się w bólach mierności. Dogłębna samotność jest bowiem tak naprawdę przeczuciem i świadomością, że mojego życia nikt za mnie nie przeżyje. To przeczucie wsobności jest źródłem mojego przeznaczenia i mojej obfitości, bo jak mawiał J.P. Sartre:  „Jesteśmy sami i nic nas nie usprawiedliwia”. Jestem fundamentalnie sama. Ale nie osamotniona.

Poczucie przynależności wymaga odczucia samotności, a poczucie spełnienia obejmuje sobą nieszczęście i wszelkie cierpienie. Prawdziwa odwaga wymaga strachu, a głęboka miłość ma w sobie pierwiastek nienawiści.

Tym w istocie jestem, jestem w pełni.

*Niniejszy tekst jest zapisem refleksji, przeżyć i inspiracji po warsztacie Praktyka Obfitości Ricka Jarowa.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s