Słońce wstaje nad Beskidem, Fot. Anna Gierlińska

Im ciemniej, tym jaśniej czyli czego Natura uczy mnie w noc Przesilenia

Słońce wstaje nad Beskidem, Fot. Anna Gierlińska
Słońce wstaje nad Beskidem,  Fot. Anna Gierlińska

Jest ciemno. Rytmiczny oddech wypełnia moje ciało. Krew zaczyna coraz szybciej biec. Stroma, kamienista droga pnie się w nieznane. W głuchy las. I w mrok. Idę spokojnie, celebrując każdy krok, jakby ten właśnie miał być moim ostatnim. Jeden krok. Jeden oddech.

Mocne, nieokryte przed niczym nogi niosą mnie wzwyż. Mięśnie i ścięgna prężą się w miarowym takcie kolejnych kroków. Idę sama. Ale nie samotnie. Sznurek osób przede mną i za mną przesuwa się rytmicznie, bez słów, niczym długa gąsienica. Jeden organizm. Las otula nas do snu, usypia nasze zmysły. Zamykam oczy. Ufam – nie potrzebuję widzieć (ani wiedzieć).

Gdy leżę pod wysokim świerkiem w oczy zagląda mi jasny, pełny księżyc. Jego ciepły blask daje tyle światła, że można by z łatwością czytać przy nim książkę. Trzask gałęzi i drobna iskra tańcząca w ciemności dają życie płomieniowi. Ogień rozdziera mrok. Ciemność rodzi światło.

To właśnie dzieje się teraz z całą przyrodą. Życie eksploduje mocą barw, zapachów i dźwięków. Na ukwiecone łąki wyruszają roje dzikich zapylaczy, lasy rozbrzmiewają ptasimi historiami o miłości i walce. Drzewa nabrzmiewają owocami, opływając soczystością kształtów i smaków, a cała Natura wrze od miłosnych uniesień, wiruje w nienasyconym pędzie płodności. Teraz jest czas nieokiełznanej obfitości, czas przesilenia, czas pełni. Teraz – w najdłuższy dzień w roku, w najkrótszą noc.

Czego w tej podróży w najkrótszą noc uczy mnie Ziemia? Jaką lekcję mogę przyjąć od Natury? Światło, pełnia i obfitość zrodziły się z ciemności, braku i biedy. Jak pisał Fryderyk Nietzsche: „Trzeba nosić w sobie chaos, aby zrodzić tańczącą gwiazdę”. To z chaosu niewiedzy rodzi się spokojna akceptacja tego, co nieznane, nasza tańcząca gwiazda. Im ciemniej, tym jaśniej. Im trudniej, tym prościej. Tak właśnie dzieje się, gdy pozwalam sobie na doświadczanie niepokoju i lęku przed nieznanym. Kiedy zanurzam się w inercji rezygnując z robienia czegokolwiek na siłę. Przyglądam się tym stanom z uwagą i ciekawością, jak w alchemicznym laboratorium, pozwalając jednocześnie, by we właściwym czasie wyłoniło się z nich to, co jeszcze jest ukryte.

Wówczas to, co było bierne, staje się aktywne. To, co zimą było schowane, latem zostaje odkryte. Z potrzasku inercji uwalnia się twórcza siła – nieposkromiona moc Natury!

Aż do kolejnego przesilenia. A wtedy wszystko się odwróci. Co było aktywne, stanie się bierne. Co było odkryte, zostanie schowane. Niekończąca się przemiana…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s