Fot. Anna Gierlińska

Historia najważniejszego pytania (bardzo osobista)

Anna Gierlińska
Historia pewnego pytania

Miałam sześć lat, gdy zadałam sobie pytanie, które jest ze mną do dziś. W pewien słoneczny dzień moja mama zabrała mnie na zakupy. A były to czasy, gdy na zakupy nie chodziło się do gwarnych galerii handlowych, ale do małych sklepików z szaro-burymi szyldami usytuowanych przy głównej ulicy, między odrapanymi murami.
Gdy tak szłyśmy – jak to sześciolatka – zaczęłam być głodna i głośno dopominać się o swoje. Mama kupiła mi frytki (cóż za radość!). Dzięki tym frytkom nie weszłam z nią do sklepu z kapciami i dane mi było przeżyć niezwykłe olśnienie, które zadziwia mnie i prowadzi do dziś.

Jedząc przyglądałam się ludziom, którzy przechodzili chodnikiem. Ja stoję tutaj i patrzę, oni tam idą. Czułam jak rośnie we mnie ciekawość. Kiedy już skończyłam jeść dałam się ponieść rodzącemu się we mnie przeczuciu czegoś niezwykłego i zamiast wrócić do mamusi, zeszłam ze schodków sklepowych by wejść w tłum. Stałam sama na środku chodnika gdy ludzie mnie mijali. Byłam sama. JA, sama JA. Uświadomiłam sobie, że oto właśnie jestem JA. Odrębna od innych. To olśnienie dodało mi niezwykłej mocy. „To jestem JA” – myślałam powoli celebrując każde słowo.

Ale był to zaledwie początek. Jak po nitce do kłębka moje myśli powędrowały do samego sedna. „To jestem JA – myślałam dalej – ale przecież każda osoba, która mnie właśnie mija, też myśli ‚to jestem JA’. Więc jak to w zasadzie jest?” No tak, bo skoro ja jestem „ja” i każdy inny, odrębny ode mnie człowiek też myśli o sobie „ja”, czym jest owo „ja”? I tak pojawiło się niczym błysk światła w mroku najważniejsze pytanie: „Jak to jest w ogóle możliwe, że myśląc o sobie ‚ja’ jestem kimś odrębnym, samą sobą, a jednocześnie każdy, od kogo w tym momencie jestem odrębna, myśli dokładnie to samo ‚ja’?”

Nie pamiętam czy owo najważniejsze pytanie ukazało mi się wówczas dokładnie w takiej formie. Jest ze mną tak długo, że jego obecny kształt mógł skrystalizować się kiedyś później. Nie mniej jednak sens pozostał niezmienny. A sensem tym było zadziwienie tożsamością i różnicą, która nieodmiennie wyłania się, gdy uświadamiamy sobie własną samoświadomość i paradoks faktu, że „ja” jest zarazem czymś najintymniejszym, jak i najpowszechniejszym.

Odpowiedzi na to pytanie poszukiwałam, gdy jako nastolatka zachłysnęłam się „Światem Zofii”, gdy w liceum zgłębiałam kolejne dzieła filozoficzne i podręczniki do filozofii, gdy przychodziłam na ćwiczenia i wykłady w trakcie studiów i gdy pracowałam nad rozprawą doktorską. Kolejne próby odnalezienia tej właściwej odpowiedzi były dla mnie niczym podróż w poszukiwaniu legendarnego świętego Grala. Każdy kolejny krok w tej wędrówce niezwykle mnie wzbogacał, ale nie przybliżał nijak do celu. Z biegiem czasu do mej świadomości coraz bardziej docierało to, co przeczuwałam już od dawna – że sama droga jest celem!

Teraz stawiam sobie to pytanie z tak samo świeżym zaciekawieniem i zdziwieniem jak 27 lat temu, a zarazem z głębokim spokojem w sercu. Spokojem o to, że nie potrzebuję odpowiedzi, bo nie o odpowiedź tu chodzi. Tym, co sprawia, że pytanie jest najważniejsze i wciąż świeże jest właśnie otwarty, pytający stan umysłu. „Jak to jest w ogóle możliwe, że myśląc o sobie ‚ja’ jestem kimś odrębnym, a jednocześnie każdy, od kogo w tym momencie jestem odrębna, myśli dokładnie to samo ‚ja’?” Doświadczając nieustannego zdziwienia tym, jak to w ogóle jest możliwe, daje sobie przestrzeń, na bycie sobą. To jedna strona tego cennego medalu. Druga, to bycie tym, kto nie jest w ogóle odrębny. Jestem sobą, ale przecież nie tylko! Ten najintymniejszy moment świadomości „mojego JA” łączy mnie z każdą inną osobą.

Z tego pytania wyrasta we mnie siła kreatywności, moc sprawstwa i odwaga nieustannego poznawania samej siebie. Z tego pytania wyrasta ze mnie współodczuwanie, szacunek i głęboka pokora wobec wszystkich istot, innych niż ja, choć mających własne „ja”. To pytanie otwiera mój umysł na to, co jest, a moje serce na innych.

Reklamy

Jeden komentarz na temat “Historia najważniejszego pytania (bardzo osobista)”

  1. Z podobnego okresu pamiętam swoje wątpliwości – jak to jest, że mogę powiedzieć sobie „podnieś rękę” i jednocześnie jej nie podnieść. Czy JA to w takim razie ta osoba, która mówi „podnieś rękę”, czy ta, która nią nie rusza? I jak to możliwe, że ja mogę się nie zgadzać z samą sobą?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s