Homo moralitas w nurcie życia

Gdy spaceruję po pradawnym lesie Puszczy Białowieskiej czuję głęboką więź z całą różnorodnością istot tu żyjących. Puszcza z pierwotnością i naturalnością wszystkich procesów w niej zachodzących pozwala z łatwością poczuć się częścią szerszego nurtu życia, który tu płynie. Ale zarazem jej poraniona ludzką ręką część skłania do zadumy i refleksji nad naszą tożsamością. Nad życiem i śmiercią oraz nad wyborami, których dokonujemy.

Stoję w kręgu żegnając wszystkie zabite tu zwierzęta. Żegnam również mojego psa, któremu to ja odebrałam życie, usypiając go. Dałam mu „dobrą śmierć” – eutanazja etymologicznie oznacza właśnie dobrą śmierć. A jednak. Kim ja jestem, żeby komukolwiek dawać śmierć, nawet, jeśli kończy ona cierpienie. Nawet, jeśli jest „dobra”. Jak mam podąć tę decyzję? Uznać, że akurat to rozwiązanie będzie słuszne.

Jestem człowiekiem. I jako człowiek jestem obdarzona świadomością i wynikającą z niej możliwością dokonywania wyborów. Również wyborów moralnych. Ta możliwość określa ludzką kondycję tak mocno, że właściwie zamiast homo sapiens powinniśmy się nazywać homo moralitas. Bez względu na to, jacy jesteśmy i jakie jest nasze sumienie, jesteśmy istotami moralnymi, dlatego że świadomość skazuje nas na dokonywanie etycznych wyborów.

W naturze nie ma życia bez śmierci. Wszystkie istoty zadają śmierć, bo tego wymaga życie. Śmierć jednej istoty żywi inną. Ale jest to niewinna śmierć. Poza kategoriami dobra i zła. Bez podziału, bez świadomości, bez opcji wyboru. Niestety człowiek wyrósł z tej niewinności. Świadomość i zdolność dokonywania wyborów nałożyła na nas jarzmo oddzielania dobra od zła i brania odpowiedzialności za nasze czyny.

W tym sensie świadomość jako taka jest oddzieleniem. A – paradoksalnie – również drogą do przekroczenia tegoż oddzielenia. Oddziela bowiem ludzkie ego obdarzone wolą i koniecznością dokonywania wyborów od szerszego strumienia życia. Od nieświadomości, instynktów i cielesnych impulsów. Być może ten stan rzeczy miał właśnie na myśli Sartre, gdy pisał, że jesteśmy skazani na wolność.

Niestety nasza świadomość siebie i rzeczywistości, w której żyjemy oddziela nas od niewinnego stanu jedności z naturą, w którym nie ma podziału, nie ma wyborów, nie istnieje moralność. Świadomość wprowadza nas w stan oddzielenia i w proces oddzielania. W świat dualności. Śmierć, którą zadajemy, przestaje już być niewinna. Jej możliwość wyrasta ponad instynkty – biologiczną potrzebę przetrwania – i staje się efektem moralnego wyboru.

Możemy zabijać i zjadać zwierzęta, ale możemy też żywić się nie robiąc tego. Możemy zdecydować o czyimś życiu lub śmierci. Planować rodzicielstwo, doprowadzić do poczęcia dziecka, lub powstrzymać się od tego. Urodzić lub dokonać aborcji. Możemy zdecydować by obronić siebie i zabić napastnika, który nam zagraża lub tego nie zrobić. Zdecydować, by pozostać przy życiu lub popełnić samobójstwo. By zabić zwierze lub nie. By zabić wroga na wojnie lub zdezerterować. Możemy swymi decyzjami zmniejszać swój wpływ na inne istoty lub nie.

Niektóre wybory mogą wydawać nam się oczywiste, inne mniej. Wiele z nich wzbudza spore kontrowersje i dużo emocji. Nie dziwi to, chodzi wszak o kwestie najważniejsze i najdelikatniejsze. O przeróżne sytuacje, które spotykają się z różną wrażliwością. A nasza biedna i słaba świadomość stara się usilnie dźwigać ich wagę i mieścić w sobie rodzące się emocje by ostatecznie – opowiedzieć się po którejś ze stron.

Tak czy inaczej – homo sapiens za sprawą swego ewolucyjnego wyznacznika, którym jest świadomość – takich wyborów może, a być może nawet musi, dokonywać. I sam ten fakt jest tragedią naszego gatunku. Daje nam bowiem władzę i złudne poczucie panowania nad życiem i śmiercią. Władzę niosącą ze sobą brzemię odpowiedzialności, a do której to jednak – jako gatunek w swej masie – nie dojrzeliśmy.

Gubimy się i miotamy, określając naszą tożsamość w bolesnym rozdarciu pomiędzy „jestem nikim” a „jestem wszystkim”. Dokonujemy psychicznych akrobacji w mentalnym szpagacie między przeciwieństwami, których nie jesteśmy w stanie w sobie pomieścić.

Paradoksem naszej sytuacji jest to, że świadomość wyposaża nas w ego, które żyje w iluzji oddzielenia od szerszej całości i w złudzeniu władzy nad światem, nad życiem i nad śmiercią. A zarazem ta sama świadomość może doprowadzić nas do ponownego połączenia z wszechświatem.

Krocząc przez życie z otwartością, miłością w sercu i z intencją pokory wobec naszej szerszej natury. Idąc z pamięcią o naszej szerszej tożsamości i słuchając nieświadomości możemy mieścić nasze ego, dokonujące moralnych wyborów, w większej całości, którą jesteśmy wraz z całym wszechświatem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s